STYLOWE ZAKUPY: ZNIŻKI DO -30%

  • Menu
  • 0
    Lista życzeń
  • Razem przed rabatem
    Razem
    Nie zawiera kosztów dostawy
    0
    Koszyk
    Mój koszyk
PORTRETY
27 stycznia

Local Heroes: Robienie rzeczy niemożliwych mamy w DNA

Karolina Słota, Tomek Czarnecki i Aglaia Semenko zabierają nas w niezwykłą podróż do świata Local Heroes, gdzie rządzą kreatywny chaos i zaskakujące kontrasty.

Local Heroes, czyli w wolnym tłumaczeniu “lokalni bohaterowie”, nie muszą nikomu niczego udowadniać ani podglądać innych marek. Internetowy świat millenialsów mają w małym palcu, co potwierdza ich Instagram - nie publikują ściemy, bawią się modą i konsekwentnie dążą do celu. Jak na prawdziwych bohaterów przystało tworzą nowy rozdział w polskim streetwearze i zamierzają podbić cały świat. 

Team Local Heroes zaprasza nas do pierwszego butiku marki przy Mokotowskiej 49. Futurystyczna przestrzeń, której surowość przełamuje multikolorowa ściana ma w sobie “to coś” i stanowi znakomite tło dla produktów marki. Nie mogło też zabraknąć ogromnej, lustrzanej przymierzalni i pop hitów płynących z głośników. Lada moment, a butik znajdzie się na szczycie listy najbardziej instagramowych miejsc w Warszawie. 

O tym, jak znaleźć adres Justina Biebera, dlaczego kasa jest ważna, ale nie najważniejsza i streetwearze bez płci przeczytasz poniżej.

Paczka dla Biebera

Karolina: Local Heroes powstało zupełnie przypadkowo. Miałyśmy z koleżanką po 20 lat i zauważyłyśmy, że brakuje na rynku t-shirtów z ironicznymi sloganami, od których roiła się platforma blogerska Tumblr. W ramach eksperymentu wyprodukowałyśmy koszulkę z napisem “Doing Real Stuff Sucks”. W ciągu pierwszego tygodnia sprzedałyśmy kilka, co na markę, która dopiero co zaczęła działać, było dość sporym osiągnięciem. W tamtym czasie byłam ogromną fanką Justina Biebera i założyłam sobie, że uda nam się do niego dotrzeć. Jak się potem okazało, wcale nie było to trudne. Znalazłam dom Justina na Google Maps po kształcie basenu i… wysłałyśmy mu naszą koszulkę, którą Justin następnie założył. Od tamtego momentu, Local Heroes zaczęło się bardzo szybko rozwijać i nie byłyśmy w stanie zatrzymać tej machiny. Stopniowo w naszych t-shirtach pokazywały się publicznie kolejne gwiazdy: Cara Delevingne, Ariana Grande, czy Rihanna. Na dobrą sprawę, gdyby nie Justin, Local Heroes pewnie nie odniosłoby takiego sukcesu. Robienie rzeczy niemożliwych jest do dziś w naszym DNA. 

Lokalny stan umysłu 

Karolina: Inspiracje do tworzenia czerpiemy zewsząd. Od dokumentu na Netflixie, przez artykuły, po nasze zajawki w danym momencie i trendy. Często, chodząc po mieście, zauważam na przykład naklejki z super hasłami, które mogą być bodźcem do stworzenia kolekcji. Przykładowo, na t-shircie z napisem “Wild Nature” mamy narciarkę. Jest to zdjęcie z plakatu z lat 70., na które natrafiłam przez przypadek w szwajcarskim resorcie. Nie można wychodzić z założenia, że w każdym miejscu znajdziemy inspirację, ale rzeczywiście podróże sprzyjają kreatywności.

Aglaia: Jako team mamy odmienne spojrzenie na wiele rzeczy, a zarazem każdemu z nas przychodzą do głowy fantastyczne pomysły, które później łączymy w całość. Robimy burzę mózgów i zastanawiamy się, czy kolory nam pasują, czy hasła są adekwatne, czy jest to produkt Local Heroes, czy nie i od tego zaczynamy budować kolekcję. Następnie dostajemy feedback od Tomka odnośnie tego, co się sprzedaje. Nasza praca jest w 100% grupowa i kreatywna, ale wymaga też umiejętności analitycznych i sprzedażowych. To, co my chcemy nosić i sprzedawać to jedno, a zapotrzebowanie rynku to czasem zupełnie inna bajka. 

Karolina: Nasza najnowsza kolekcja nazywa się Wild Nature i ma dwie interpretacje. Chodzi oczywiście o prawdziwą naturę, która nas otacza i do której chcemy wrócić, przerażeni wizją zmian klimatycznych. Z drugiej strony, chodzi też o wewnętrzną dzikość, którą każdy z nas ma w sobie, a jest to tylko kwestia jej odnalezienia. Wypuszczając nową kolekcję, za każdym razem staramy się przedstawić ją klientom w nowy, niekonwencjonalny sposób. I tak w ramach “Local Heroes Ski Resort” stworzyliśmy specjalną stronę internetową, na której realnie można zobaczyć nasz projekt ośrodka narciarskiego. Powstała także infolinia, bo numer, który widnieje na koszulce i bluzie “Local Heroes Ski Resort” jest prawdziwy. Można pod niego zadzwonić i dowiedzieć się wielu fascynujących rzeczy. 

Przyszłość według Local Heroes 

Karolina: Nasza najnowsza kolekcja nazywa się Illusion. Razem z pierwszym dropem, który wszedł do sprzedaży 23 stycznia, przenosimy się do 2049 roku; do futurystycznego świata, który nie tylko dla nas jest zagadką. Bo nie ukrywajmy, każdy z nas chociaż raz zadał sobie pytanie: “Jak będzie wyglądać moja przyszłość?“. Tą kolekcją, chcemy przypomnieć, że poza wirtualnym światem, istnieje rzeczywistość, w której doświadczamy i przeżywamy wiele wspaniałych chwil. Możemy już zdradzić, że w kolejnych dropach pojawią się motyle. Chcemy nimi zwrócić uwagę na to, że wszystkie podejmowane przez nas decyzje, mają swoje konsekwencje. I to my tworzymy przyszłość.

Dziewczyny z drużyny

Aglaia: Nie chcemy definiować naszych klientek. To one definiują nas. Jedna z nich może mieć tylko nerkę od Local Heroes, druga strój kąpielowy, a trzecia niemal całą kolekcję w szafie - i to bardzo nam się podoba! Dziewczyna, która nosi Local Heroes, lubi nas, nasz team, być może nawet poznaliśmy się - na żywo lub przez Instagram.

Karolina: Kiedy zaczynaliśmy, marka miała inny styl, a główną barwą Local Heroes był różowy. W tym momencie róż oczywiście pojawia się w naszych kolekcjach, ale nie jest już kolorem dominującym. Myślę, że klientkom bardziej podoba się obecna wersja marki, bo ubrania z najnowszych kolekcji łatwiej się nosi, mimo że kolory, hasła i fasony są nadal odważne. 

Tomek: Local Heroes ma już nie tylko klientki, ale też klientów. Grupa mężczyzn noszących nasze ubrania poszerza się. Zwłaszcza od momentu, kiedy wprowadziliśmy produkty unisex. Zaczęliśmy od akcesoriów, ale teraz coraz częściej możemy spotkać na ulicy chłopaka w t-shircie czy bluzie Local Heroes. Mężczyźni wybierają też produkty projektowane z myślą kobietach i nie mają z tym żadnego problemu. Stajemy się marką streetwearową, którą noszą zarówno faceci, jaki i kobiety. 

Hajs musi się zgadzać

Karolina: Zakładając własną markę, po pierwsze, trzeba się zastanowić, czy dany produkt już nie istnieje na rynku; czy pomysł jest wystarczająco świeży, dobry i czy ludzie będą nim zainteresowani. Powstaje bardzo dużo marek, które kończą swoją działalność po kilku miesiącach ze względu na chwilowy koncept i brak scenariusza na rozwój. Po drugie, budując zespół, należy zwrócić szczególną uwagę na komunikację. Trzeba dobierać ludzi, którzy wierzą w projekt i są dobrzy w tym, co robią. 

Aglaia: Prowadzenie marki odzieżowej, to jakby nie patrzeć handel, więc znajomość Excela jest niezbędna. Należy pamiętać, że oprócz kreatywnej pracy, kluczowa jest chociażby analiza danych. Warto wcześniej zdobyć doświadczenie z tego zakresu, nauczyć się procesów, aby później przekładać wiedzę w praktyce. 

Tomek: Ze stricte biznesowej perspektywy, pilnowanie strony finansowej ma zasadnicze znaczenie. Zwłaszcza w branży modowej. Każdy biznes jest inny. Nie ma jednego klucza do sukcesu. Local Heroes stale się rozwija, popełniamy błędy, ale uczymy się na nich, wyciągamy wnioski. Rynek jest tak ogromny, że znajdzie się miejsce dla każdego, kto ma świetną wizję. 

Ale kasa to nie wszystko

Aglaia: Lubimy angażować się w różne akcje, ale nie traktujemy ich jako współprac biznesowych, jak to bywa w przypadku licencji zagranicznych. Jesteśmy częścią społeczeństwa, więc naturalnie chcemy wspierać ważne dla nas inicjatywy. Właśnie tak powstał nasz projekt z #SEXEDPL i SHOWROOM. Wyprodukowaliśmy limitowaną kolekcję, z której dochód przekazaliśmy fundacji Anji Rubik #SEXEDPL. Jeśli tylko możemy to w ramach naszych projektów zachęcamy młode pokolenie do włączania się w inicjatywy społeczne.

5 x 5 

Tomek: W ciągu kilkunastu miesięcy Local Heroes zmieniło diametralnie swoją formę. 2 lata byliśmy marką z 5-osobowym zespołem. Obecnie jest nas 5 razy więcej. Wszyscy są równi, każdy pełni w firmie tak samo ważną funkcję: od dziewczyn z butiku na Mokotowskiej po chłopaków dzielnie walczących na magazynie. Wkładamy 100% energii w to, co robimy, by marka odnosiła sukcesy. Rozwijamy się i nie zamierzamy przestać. Zagraniczne brandy zaczynają nas bardzo mocno wspierać, doceniać i rozmawiać z nami, jak z poważnym partnerem. Możecie się więc spodziewać bardzo ciekawych globalnych projektów.