Anita Nawarkiewicz, założycielka marki Femi Stories, opowiada o miłości do sportu, filozofii Femi i siostrzanym biznesie.

Femi Stories, czyli polska marka dla aktywnych dziewczyn, powstała 15 lat temu z inicjatywy dwóch sióstr: Anity i Kamili Nawarkiewicz. Barwne t-shirty i bluzy bardzo szybko stały się znakami rozpoznawczymi i bestsellerami projektantek, a Femi z biznesu rodzinnego przerodziło się w spółkę, która dziś zatrudnia 30 osób. Miłość do sportu i podróży odzwierciedlają wszystkie kolekcje, w których komfort spotyka się z szaleństwem kolorów i printów.

Z Anitą Nawarkiewicz, założycielką i drugą połową duetu kreatywnego Femi Stories, spotykamy się w butiku marki na warszawskim Powiślu. Po przekroczeniu progu mamy wrażenie, że przenosimy się do sklepiku z pamiątkami na Hawajach. Bielone deski na podłodze, podwieszone pod sufitem kokosy i zielone rośliny tworzą niepowtarzalny klimat nadmorskiej wyspy.

Wypełniona naturalnym światłem przestrzeń jest idealnym tłem dla najnowszej kolekcji Femi Stories, w której barwy lata i tropikalne wzory kuszą marzeniami o dalekich podróżach. Jeansowe kurtki i szorty, proste sukienki na ramiączkach, lekkie t-shirty i czapki z daszkiem można dowolnie zestawiać w poszukiwaniu idealnego wakacyjnego looku. Nie brakuje także basiców w neutralnych kolorach, które zdadzą egzamin podczas upalnego lata w mieście. Więcej o tym, jak powstało Femi Stories, co inspiruje ich projekty i jak wygląda praca z siostrą, opowiada Anita.

Pasja vs. biznes

Femi Stories paradoksalnie nie powstało z miłości do mody, a z pasji do sportu. Obie z Kamą byłyśmy zawsze bardzo aktywne i zimą każdą wolną chwilę spędzałyśmy w górach na desce. W tamtym czasie, 15 lat temu, zanim powstało Femi, brakowało nam fajnych bluz na snowboard – takich, które będą modne i kolorowe, a jednocześnie zdadzą egzamin podczas szaleństw na śniegu. Postanowiłyśmy, że spróbujemy uszyć kilka bluz i koszulek – niekoniecznie na sprzedaż, bez żadnego biznesplanu, bardziej tak na próbę, dla siebie. Sama produkcja nie była wielkim problemem, ponieważ nasz tata pracował w branży odzieżowej i zdążył przetrzeć nam szlaki. Miałyśmy to szczęście, że na swojej drodze od początku trafiałyśmy na super ludzi. Panie z pierwszych szwalni, które w tajemnicy przed szefem produkowały nam różowe i fioletowe dzianiny, bo dostępne były tylko szare i czarne.

Interesy z siostrą

Z Kamą zaczęłyśmy ten biznes samodzielnie, tylko we dwie. Już na początku podzieliłyśmy się obowiązkami: ja zajęłam się stroną kreatywną, bo szybko załapałam programy graficzne, a Kama biznesem i liczeniem pieniędzy, których umówmy się wtedy jeszcze nie zarabiałyśmy. Jednak kiedy firma urosła i okazało się, że mamy coraz więcej zadań, dołączył do nas wspólnik, który przejął tematy finansowe, dzięki czemu mogłyśmy skupić się już tylko na kreacji naszej marki – projektowaniu, produkcji sesji i budowaniu komunikacji marki. Teraz pracujemy jeszcze bliżej niż wcześniej i nie zawsze jest to łatwe. Z jednej strony znamy się jak nikt i nie musimy rozmawiać w sposób dyplomatyczny, tylko jasno i otwarcie wyrażamy swoje opinie. Z drugiej strony, to często rodzi konflikty – faktycznie, kłócimy się, zdarza nam się trzasnąć drzwiami i nie rozmawiać później przez 2 dni. Są momenty, kiedy doprowadzamy się nawzajem do szału, ale szczerze, myślę, że nie znalazłabym lepszego wspólnika niż siostra.

Filozofia Femi

Femi powstało z pasji do sportu, więc można powiedzieć, że nasza marka to nie tylko ubrania, ale filozofia życia. Stworzyłyśmy ten projekt dla dziewczyn takich jak my: kochających sport, zdrowy tryb życia i podróże. Takich, które mimo tego, że w ciągu tygodnia siedzą za biurkiem w korporacji, to w weekend zakładają Femi i aktywnie spędzają czas wolny. Lubią też dobrze wyglądać, chcą się wyróżniać i są niezależne, chodzą tylko własnymi ścieżkami.

Mamy superfeedback od naszych stałych klientek – “fanek Femi”. To dziewczyny, które zaczynały kupować Femi w naszym wieku, a teraz, tak jak my, są już mamami. Super jest to, że te kolekcje dorastały razem z nami i naszymi pierwszymi klientkami. Mamy poczucie, że stworzyłyśmy autentyczną markę, która towarzyszy naszym dziewczynom na każdym etapie życia, bo rosła wraz z nimi.

Kontrolowany chaos

Nie pracujemy w sposób tradycyjny, nie tworzymy moodboardów. Każda z nas co sezon zbiera sobie różne pomysły w głowie, a raczej obrazy. Ja na przykład wyobrażam sobie dziewczynę, która kocha ocean, surfuje i później projektuję z Kamą kolekcję kapsułową z myślą o niej. Widzimy już ten zachód słońca, te fale, tę dziewczynę i to jest nasza inspiracja. Najtrudniejszy moment to oczywiście początek, kiedy nadchodzi czas, żeby zasiąść do pracy i przelać te wszystkie pomysły na papier. W tym momencie, od kiedy projektujemy kolekcje kapsułowe, czyli kilka mini kolekcji dla konkretnych person, pracuje nam się dużo łatwiej i przyjemniej.

Rady dla młodych projektantów

Kiedy sama, 15 lat temu, rozmawiałam z dwoma kolegami z branży modowej o pomyśle założenia własnej marki, pierwsze, co od nich usłyszałam, to: “Nie rób tego, błagam! Załóż sobie lepiej restaurację.” Nie posłuchałam, ale dziś wiem, co mieli na myśli. Nikt nie przygotowuje młodych projektantów do biznesowej strony przedsięwzięcia, jaką jest prowadzenie własnej marki. Poza tym dziś rynek jest dużo bardziej nasycony i coraz trudniej się przebić, dlatego radziłabym zaczynać tylko wtedy, jeśli masz do zaoferowania coś nowego. Na pewno bardzo przyszłościowym tematem jest moda ekologiczna. Klienci są coraz bardziej świadomi, czytają metki, sprawdzają składy tkanin i miejsca produkcji ubrań, zmuszając już istniejące marki do zmian. My wprowadzamy do swoich kolekcji coraz więcej biodegradowalnego lyocellu, a w poprzednim sezonie postawiłyśmy na polar z recyklingowanych słomek.

Odkryj nową kolekcję Femi Stories tutaj.

Poznaj tematy tygodnia

Bądź na czasie z trendami