25 lipca 2018

Dobre maniery nigdy nie wychodzą z mody – Julia Schygulla szefowa aplikacji Bumble opowiada o sztuce networkingu

Dobre maniery nigdy nie wychodzą z mody – Julia Schygulla szefowa aplikacji Bumble opowiada o sztuce networkingu

Credit: Patrycia Lukas

Julia Schygulla jest szefową niemieckiej aplikacji randkowej i networkingowej – Bumble. Do tego ma niezwykły talent do nawiązywania nowych kontaktów. Nam zdradza, jak zostać mistrzem netoworkingu!

Showroom: Jaka jest Twoja najlepsza i najbardziej niezwykła rada, która pomaga rozwinąć umiejętności networkingowe?

Julia Schygulla: Działam bardzo intuicyjnie. Polegam na przeczuciach i jak dotąd ta metoda się sprawdza. Nigdy nie zwracam uwagi na hierarchię, nie interesuje mnie, kto jest najważniejszy w danym środowisku. Jeśli rozmowa i dyskusja ze stażystą jest konstruktywna i ciekawa, ta relacja jest dla mnie równie ważna jak ta z dyrektorem dużej firmy. Zanim zaczęłam pracę w Bumble, pracowałam jako Fashion News Director w magazynach takich jak InStyle. To tam nauczyłam się dostrzegać potencjał w ludziach. Miałam okazję poznać parę wyjątkowych, dziś sławnych, osób. Wtedy stawiały pierwsze kroki, ale pisałam o nich, bo widziałam w nich potencjał. To pozwoliło mi stworzyć dobre, głębokie relacje. Nigdy nie zapomnisz ludzi, którzy uwierzyli w Ciebie, zanim znaleźli się na szczycie.

Dobre maniery nigdy nie wychodzą z mody – jak w każdej dziedzinie życia, ta zasada to klucz do sukcesu. Do tego wierzę, że warto dobrze przygotować się przed wydarzeniem networkingowm. Nauczyłam się tego jako dziennikarka. Sprawdzam, kto się na nich pojawi, jak wygląda jego lub jej CV. Ludzie cenią sobie szczere zainteresowanie ich osobą, konstruktywną dyskusję. Staram się zawsze być zaangażowanym słuchaczem.

Showroom: Networking jest szczególnie ważny dla młodych marek…

J.S.: Gdy pracowałam w magazynach, wielu projektantów kontaktowało się ze mną za pośrednictwem Instagrama i pytało, czy zerknę na ich kolekcje. O mediach społecznościowych można powiedzieć wiele złego, ale dla początkujących biznesów takie platformy jak Instagram to świetne medium, aby pokazać się światu. Miła, ciekawa wiadomość na Instagramie może zdziałać cuda. Warto jednak znać umiar i nie bombardować dziennikarzy dziesiątkami komunikatów.

Kiedyś „skautowałam” nowych projektantów czy marki na targach, takich jak: paryskie Premiere Classe, Tranoi czy berlińskie Premium. Jeśli stać cię na stoisko podczas tak dużego eventu, uważam, że to wciąż dobry sposób, aby się pokazać. Jeśli jednak masz ograniczony budżet, pomysły, takie jak małe, kameralne prezentacje też są ciekawe. Pozwala to na rozwinięcie strategii marketingowej typu „word-of-mouth”. Myślę, że platformy jak SHOWROOM to ogromna szansa na rozszerzenie kanałów dystrybucji dla młodych marek stawiających pierwsze kroki w tej branży.

Showroom: Jakie są najgorsze networkingowe faux-pas?

J.S.: Ostatnio przyjaciółka opowiedziała mi sytuację, w której przedstawiła się na wydarzeniu ważnemu dyrektorowi, który był także współorganizatorem tego spotkania. Na koniec spytała go: A kim pan jest? Nie zdenerwował się, przyjął to z dystansem, ale z pewnością nie pozostawiła na nim dobrego wrażenia. Przed eventem warto sprawdzić listę gości, zobaczyć kto jak wygląda i starać się zapamiętać.

Uważam, że to niezbyt miłe, kiedy muszę kolejny raz przedstawiać się tej samej osobie. Niezręcznie czuję się też w sytuacji, gdy spotykam kogoś, kogo znam, a osoba ta odwraca wzrok i unika przywitania. Może to arogancja, niepewność lub obojętność – na pewno to duże faux-pas. To samo dotyczy osób, które są uprzejme tylko dla tych, którzy piastują ważne, wysokie stanowiska. Dobry networker nie patrzy na pozycję, miejsce w hierarchii, ale na człowieka. Komunikuje się ze wszystkimi w ten sam sposób – z szacunkiem.

Showroom: Kiedy udaje Ci się „networkować”? Chodzisz na lunche, kolacje?

J.S.: Lubię wyskakiwać na lunch lub kolację. Nie uznaję tak zwanego „power networkingu” i nie obskakuję pięciu eventów jednego wieczora. Selekcjonuję wydarzenia i patrzę, czy jestem w stanie zmieścić je w moim grafiku. Lubię być obecna na danym evencie z szacunku dla osób, które tam są lub je organizują. W skrócie – jakość ponad ilość.

Showroom: Jak media społecznościowe kształtują współczesny networking?

J.S.: Media społecznościowe są świetne, ponieważ pozwalają być w wielu miejscach naraz. Dzięki narzędziom takim jak Instagram czy Facebook, możemy zobaczyć, co robią nasi znajomi w innym mieście czy kraju. Kiedy jestem w Berlinie, mogę z łatwością sprawdzić, czym obecnie zajmują się moi przyjaciele w Monachium czy Londynie. Nie warto jednak poddawać się presji social mediów. Szczególnie jeśli chodzi o popularne dziś zjawisko FOMO – Fear of Missing Out – który sprawia, że wydaje nam się, że nieustannie coś nas omija.

Showroom: To wszystko brzmi bardzo wyczerpująco. Jak udaje Ci się znaleźć balans pomiędzy pracą a czasem dla siebie?

J.S.: Nie pozwalam, aby media społecznościowe wypaczyły moją wizję rzeczywistości. Należy zawsze ufać sobie. Jeśli więc, zamiast biec na pracowniczy koktajl, wolisz pójść na zajęcia z jogi lub poleżeć na kanapie, nie wahaj się tego zrobić. Co tydzień staram się zostawić sobie parę wolnych wieczorów. Po podróży nie planuję także weekendów. Daje mi to poczucie swobody i pozwala naładować baterie.

Showroom: Niektórzy sądzą, że to stały związek ogranicza ich w wychodzeniu do ludzi. Czy warto się do tego zmuszać?

J.S.: Nie ma nic złego w tym, że wchodząc w stałą relację, nieco osiadamy. Nie warto jednak się izolować. W każdym związku powinniśmy unikać stagnacji i nie zapominać, że jesteśmy niezależnymi jednostkami. Z doświadczenia wiem, że czyni nas to w oczach partnera jeszcze bardziej atrakcyjnymi. Ponadto przebywanie razem wśród ludzi to czysta przyjemność. Czasem warto wyjść ze swojej strefy komfortu i otworzyć się na innych.

Showroom: Podtrzymywanie kontaktów jest prawdopodobnie tak samo ważne, jak ich budowanie.

J.S.: Dzieje się to dość naturalnie. Staram się regularnie odzywać do osób, z którymi ten kontakt chcę utrzymać. To ważne, aby znaleźć dobry dla obu stron sposób komunikacji i zbudować bezpośrednią relację. Nie widzę sensu, aby prześladować wiadomościami kolegę, który zasypany jest obowiązkami. Z drugiej strony nie możemy niespodziewanie zacząć wydzwaniać do kogoś, z kim nie rozmawialiśmy od roku.

Showroom: Na sam koniec – jak wygląda Twoja poranna rutyna?

J.S.: Zaczynam poranek od szklanki ciepłej wody z cytryną oraz owocowej owsianki. Kiedy przygotowuję się w łazience, zazwyczaj słucham porannego show w BBC Radio 1. Staram się nie śpieszyć i nie stresować. Nie ma nic gorszego niż poranny pośpiech! Używam kosmetyków z linii Barbara Sturm’s Skin Care Line (żel enzymatyczny, krem na dzień, serum hialuronowe i krem pod oczy). Cieszę się małymi czynnościami. Choć przed szafą nie spędzam długich godzin, na pewno nie wybiorę stroju w kilka sekund!

Anna Ostrowski 

Poznaj tematy tygodnia

Bądź na czasie z trendami