MODA POLSKA: ODKRYJ TOP MARKI

  • Menu
  • 0
    Lista życzeń
  • Razem przed rabatem
    Razem
    Nie zawiera kosztów dostawy
    0
    Koszyk
    Mój koszyk
PORTRETY
27 września

PLNY LALA: Z przymrużeniem oka

Elisa Minetti, współwłaścicielka i dyrektor kreatywna marki PLNY LALA, opowiada o modzie na dresy, zamiłowaniu do polskich słów i magii różu. 

PLNY LALA nie trzeba nikomu przedstawiać. Markę znają bardzo dobrze kobiety z różnych środowisk: prawniczki, bokserki, studentki. Co je łączy? Zamiłowanie do ubrań, w których każda z nich czuje się świetnie. Przewrotne hasła, z “Warszawską Lalą” na czele, oraz soczyste kolory to znaki rozpoznawcze PLNY LALA, która udowadnia, że streetwear czasem sprawdzi się nawet w biurze. Każda kolekcja ma w sobie coś ironicznego i odczarowuje oblicze polskiej mody ulicznej. 

Z Elisą Minetti spotykamy się w atelier marki na Saskiej Kępie. Niepozorny domek rozpoznajemy po zaparkowanym przed nim słynnym różowym garbusie, który wywołuje na naszych twarzach uśmiech. U progu wita nas rozpromieniona i pełna pozytywnej energii Elisa w t-shircie z napisem “Queendom”. Od razu wiemy, że wchodzimy do królestwa polskiego streetwearu, w którym panuje miła atmosfera. Różowa recepcja, kuchnia czy niebanalne detale nie kojarzą się wcale z kiczem, a z przytulnym wnętrzem. Pomieszczenia zdobią zdjęcia z najnowszej kampanii, próbki tkanin, zdobycze z pchlich targów i świeże kwiaty. Zaglądamy też do butiku marki na Koszykowej, gdzie wystrój w ciepłych barwach tworzy w pełni dziewczyński zakątek. Więcej o początkach PLNY LALA, tworzeniu marki w zgodzie ze sobą i planach na przyszłość przeczytasz poniżej. 

LALA to dziewczyna, PLNY to historia 

PLNY Textylia początkowo była marką dla chłopaków. Jej założycielami są Jacek Graniecki, czyli Tede, i Michał Rejent. Marka powstała w okresie rozwoju hip-hopu w Polsce. Dołączyłam do zespołu, bo zaistniała potrzeba stworzenia sportowej, ale codziennej i stylowej, odzieży dla dziewczyn. Początkowo przenosiliśmy wzory męskie na damskie kroje. Z wykształcenia jestem grafikiem i w pracy chciałam spełniać się przede wszystkim jako projektant. Lubię wygodne i kolorowe ubrania, dlatego z czasem zaczęłam tworzyć swoje wzory, które przypadły dziewczynom do gustu. Tak powstała PLNY LALA, młodsza siostra Textyliów, skupiająca się wyłącznie na dziewczynach, czyli naszych lalach. Co do nazwy, zawsze bawią mnie liczne wersje wymowy. Za granicą, ludzie zastanawiają się czy PL to Polska, a NY - Nowy Jork. Znajdują też konotacje z Los Angeles.

Ostra dawka różu 

Bardzo lubię kolor różowy. Zupełnie niesprawiedliwie została mu przyklejona etykietka kiczu. Próbuję usprawiedliwić i siebie, i róż. Uważam, że pasuje do wszystkiego i jest bardzo dziewczyński. Nie bez powodu różowy jest też kolorem lalowym. Chciałam go odczarować i chyba mi się to udało. Mam różowy samochód i uwierzcie mi, wywołuje uśmiech u wszystkich mijanych osób, z moimi sąsiadami na czele. Myślę, że gdyby był zielony czy niebieski, tak pozytywne reakcje u ludzi nie miałyby miejsca.

Mini PLNY  

Dziecięcy butik na Koszykowej był naszym oczkiem w głowie. Pamiętam jednak dzień, kiedy weszłam do niego i wyglądał jak malutki grubasek z pękającymi guzikami przy koszuli. To był moment, gdy zaczęło masowo przybywać nam klientów i towaru. Musieliśmy poszukać większej przestrzeni. Przenieśliśmy się naprzeciw. Natomiast w tym malutkim sklepiku na Koszykowej 20 zagościły wyłącznie dziecięce produkty. Nasi klienci mają rodziny. Kiedy kupują coś dla siebie, kupują dokładnie to samo dla swojego dziecka, co jest niezwykle urocze. Śmiało mogę stwierdzić, że otwarcie drugiego butiku było przełomem w funkcjonowaniu PLNY. Marka nabrała wówczas wiatru w żagle. Produkty znikały w mgnieniu oka, a w momencie dostawy kolejki do sklepu wyglądały jak te z czasów PRL-u. 

Dla Elisy (i reszty dziewczyn)

Od projektowania pod siebie chyba nie da się uciec. Jestem dziewczyną i robię markę dla dziewczyn. Sama testuję rzeczy. Oceniam, czy spodnie są wygodne, czy t-shirt  nie jest za długi. Dziewczyny pytają czasem, dlaczego dana bluza jest tak krótka. A ja im odpowiadam, że wygląda super z luźnymi spodniami. W naszych kolekcjach każda dziewczyna znajdzie coś dla siebie: i wyższa, i niższa. Przy projektowaniu muszę brać pod uwagę gusta klientek, ale sama przede wszystkim stawiam na wygodę. Rzadko chodzę w obcisłych spodniach, które z kolei są u nas hitem sprzedażowym. Mamy spodnie dresowe w przeróżnych krojach i kolorach, które wyglądają naprawdę elegancko w połączeniu ze szpilkami. Tworząc pierwsze projekty, nie wiedziałam, czy istnieją na rynku polskim marki z fajnymi dresami dla dziewczyn. Dres kojarzy się z siłownią, ale nie z nowoczesną elegancją, elementem garderoby, który zakładasz, wychodzisz na ulicę i wyglądasz świetnie. Początkowo zdarzało mi się słyszeć komentarze w stylu: “Ale przecież to są dresy”. Sądzę, że PLNY LALA zmieniło oblicze polskiej mody ulicznej. 

Polskie znaki

Oprócz projektowania graficznego, dobrze czuję się w wymyślaniu haseł. Lubię język polski, zabawę słowami. Obserwuję popkulturę, bardzo dużo czytam, oglądam, słucham. Często zagłębiam się w teksty piosenek, które są niewyczerpanym źródłem inspiracji. Zawsze mam przy sobie notes, telefon i stale zapisuję wszystko, co przykuje moją uwagę. Czasem z lakonicznej rozmowy z drugą osobą powstaje hasło do kolekcji. 

Koszulka, którą mam na sobie (QUEENDOM), jest również grą słów. Wyraz “kingdom” z języka angielskiego oznacza królestwo. Nazwa zawiera słowo król. A co, jeśli na tronie zasiada królowa, która buduje swoje królestwo? Wtedy musi być queendom. Nie uważam też, żeby hasła PLNY LALA były kontrowersyjne. “Warszawska Lala” nie ma żadnego negatywnego wydźwięku. Jest raczej manifestem indywidualizmu. Do tej pory świetnie się sprzedaje. Nasze hasła są przekorne, ale nie wulgarne. Mają na celu pokazanie dziewczynom, że nie muszą być spolegliwe, grzeczne i posłuszne, tylko mogą postawić na swoim. Ich sprzedaż jest dowodem na to, że ludzie rozumieją nasz przekaz i utożsamiają się z nim. PLNY kocha Polskę i myśli po polsku. Sprzedajemy koszulki z napisem “Miłość”, a nie z napisem “Love”, bo takie są nasze korzenie. Nie boimy się “ś, ć, sz, cz”.  Uważamy, że są cool. 

Grunt to mieć odwagę 

Najważniejszą rzeczą w życiu jest wiedzieć, co się chce robić i do tego dążyć. Często droga poszukiwania jest bardzo długa i kręta. Czasami musimy robić to, czego nie chcemy robić, a czasem nie mamy odwagi na robienie tego, co sprawia nam przyjemność. Każdą pasję i talent da się przekształcić w sukces. Większy, bądź mniejszy. W mojej pracy mogę robić to, co podpowiada mi fantazja. Mam chaotyczną osobowość i najlepiej sprawdzam się jako osoba kreatywna. Przyznaję, nie znam się na zarządzaniu, więc tutaj otrzymuję wsparcie ze strony mojego wspaniałego zespołu. Nie można być przecież dobrym we wszystkim. Nie oznacza to jednak rezygnacji z marzeń. 

Od Warszawy po Los Angeles 

PLNY LALA to marka dziewczyn, które mają dostęp do internetu. Uwielbiamy nasze klientki i pragniemy być z nimi w stałym kontakcie. Nasze projekty są na tyle uniwersalne, że dotarły do gwiazd jak Gigi Hadid. Jako marka czujemy się wyróżnieni, widząc znane nazwiska w PLNY, ale tak samo cieszy mnie to, kiedy widzę polskie dziewczyny na ulicach w naszych bluzach. Przyznam szczerze, że chciałabym też otworzyć kilka kolejnych sklepów stacjonarnych. Sama jestem osobą, która musi daną rzecz zobaczyć, dotknąć, przymierzyć, sprawdzić skład, charakter produktu. Tę możliwość pragnę również zapewnić klientkom, które nie lubią kupować przez internet. Co więcej, dzięki sklepom stacjonarnym  możemy poczuć klimat miejsca i marki. 

LALA team

Zespół LALI tworzy obecnie ponad trzydzieści wyjątkowych osób z różnych środowisk. Wiele z nich przywiodła do nas energia. Myślę, że głównie dzięki niej PLNY LALA osiąga z roku na rok coraz większy sukces. Nie jesteśmy zespołem zhierarchizowanym, a ja nie jestem despotycznym dyrektorem, który cały splendor przypisuje sobie. Czuję się członkiem fantastycznego zespołu i jestem szczęśliwa, że mogę obserwować ewolucję każdego współpracownika. Czasem ktoś przychodzi na stanowisko iks, a po jakimś czasie zaczyna wykazywać zdolności w zupełnie innym kierunku i wówczas pozycja przechodzi transformację. Rzadko kto od nas odchodzi. Myślę, że nawet przez Instagram da się wyczuć, że jesteśmy zgranym teamem i to, co robimy, nie jest ani trochę naciągane.